guillaume i chłopcy

Guillaume i chłopcy! Kolacja! (2013) – chłopaki i on

Nie od dzisiaj wiadomo, że Francuzi świetnie umieją w komedie. Nagrodzony Cezarem Guillaume i chłopcy! Kolacja! to kolejny przykład, że lata mijają, a Francuzi wciąż nie tracą swojego poczucia humoru. Nieważne, jak mocno zahaczają o newralgiczne tematy. Reżyser filmu, Guillaume Gallienne, trafia w punkt, pokazując świat swojego porte-parole, Guillaume’a, i jego relacji z matką. To świat do bólu groteskowy, budzący uśmiech, wzruszenie oraz refleksję.

A Freud wciąż ma się świetnie

Tak, tytułowy Guillaume to chłopiec. Problem w tym, że jego matka go za chłopca… nie uważa. Ot, błahostka? Wydumany problem? Dla osób bez tego samego problemu – z pewnością, zaś dla innych – szansa na obejrzenie komediowej wersji terapii traktującej ten problem jako istotny. Dajmy szansę na obejrzenie perspektywy Guillaume’a, który rzuca ciekawe światło na problem poszukiwania własnej tożsamości pośród dawno unormowanych w społeczeństwie ról płciowych.

Niewielki błąd poznawczy matki głównego bohatera doprowadza do całej serii niefortunnych i absurdalnych zdarzeń. Ostatecznie – ich kulminacją jest występ teatralny, czyli szansa na prawdziwe katharsis dla bohaterów tej nieco toksycznej relacji. W trakcie przedstawienia-monodramu, główny bohater nareszcie wyjdzie przed szereg. Wszystko po to, aby udowodnić, że – mimo rozbawionej jego karykaturalnym życiem publiczności – też ma coś do powiedzenia w zakresie własnej tożsamości.

Dla młodego mężczyzny? wreszcie nadchodzi moment, w którym dochodzi do głosu, a przerywać mu będzie jedynie cisza, gromkie śmiechy widowni lub oklaski. To prawie jak zbiorowa terapia bez terapeuty. Siedząc na łóżku na scenie niczym na kozetce, opowie bez zahamowań o wszystkim, co go trapi. A założę się z Wami, że w konkurencji „liczba kompromitujących wspomnień” ciężko stanąć z głównym bohaterem w szranki. Wygrywa w przedbiegach.

Męsko-damska terapia

Wspomnienia, które wydobywa jedno po drugim Guillaume na zasadzie retrospekcji, są podporządkowane jednemu tematowi: gdzie jest granica między męskim a żeńskim? Aby ją odnaleźć, reżyser nie waha się odszukać męsko-żeńskich skrajności, które w głowie Guillaume’a toczą ze sobą nierówną walkę. Zwłaszcza, że Guillaume jak magnes przyciąga wszystko to, co żeńskie. Na lekcji tańca uczy się przez przypadek kroków kobiet, wieczory spędza na przebieraniu się za barokowe damy, a jego kontakt z męską bracią jest tak ograniczony, że nawet na kolację wzywani są przez matkę osobno.

Gallienne stworzył monodram filmowy opierający się na bardzo jasnych osiach konfliktu. To nie tylko męskość i żeńskość, ale – i może przede wszystkim – Guillaume oraz jego matka. Zresztą, obie te role są odgrywane przez tego samego aktora, co ostatecznie potwierdza fakt, jak bardzo postaci te uwikłane są w niezdrową relację. I tak oto, przez półtorej godziny seansu, będziemy razem z głównym bohaterem obserwowali jego, często nieudolne i budzące śmiech lub politowanie, wysiłki. Wszystko, żeby tylko zostać bliżej nieokreślonym „sobą”.

Zdaję sobie sprawę, że francuskie komedie mogą niektórych widzów zniechęcać ze względu na nadmiar groteski w nich obecnej. Jeśli nie lubicie przejaskrawionego humoru, możecie uznać film za nieco pretensjonalny i dziwaczny. Jeśli natomiast macie ochotę na allenowski wykład monograficzny w ramach którego spróbujemy odnaleźć definicję męskości szafując absurdem na prawo i na lewo, to zdecydowanie coś dla Was.

#francuskifilmnawtorek

Film Guillaume i chłopcy jest częścią akcji #francuskifilmnawtorek. Jeśli chcesz być na bieżąco i co tydzień dostawać nową propozycję do obejrzenia – koniecznie polub fanpage’a na facebooku!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *