36 widoków z góry saint loup

36 widoków z góry Saint Loup (2009) – kres przeszłości

W połowie dwudziestego wieku wielu filmowców upodobało sobie tematykę związaną z dolą cyrkowych artystów. Rzeczywiście, pośród przemieszczających się bez ustanku trup zabawiaczy reżyserzy filmowi odnaleźli magnetyzujący anturaż do znalezienia odpowiedzi na swoje pytania. Niemniej jednak, klimat dawnych przedstawień, który świadczył o unikatowości dzieł takich jak chociażby Wieczór kuglarzy (1953) Bergmana czy La strada (1954) Felliniego, zdaje się śpiewką przeszłości. Co na to Jacques Rivette w swoim ostatnim filmie? Jakich 36 widoków z góry Saint Loup możemy się spodziewać? I czy w dwudziestym pierwszym wieku kuglarze z la strady mają jeszcze rację bytu?

Przeszłość już była

Rivette zabiera nas w podróż. Jedziemy na francuską prowincję i rzeczywiście – górskich widoków oglądamy co niemiara. Widoków nie tylko na wspaniałe, rozciągające się we Francji pasma górskie, ale także na ślady artystycznej przeszłości. Chociaż jeszcze nie umarła, jest jedną nogą w grobie, lub – jedną ręką w talerzu (jeśli uwzględnimy gwóźdź programu cyrkowego oglądanej przez nas trupy). Na czym polega sztuczka? Otóż, wystarczy usiąść na krześle. W rękach trzymamy talerz. Następnie, artysta-clown ma wyciągnąć rewolwer, strzelić w talerz, kula odbija się od niego, a siedzący na krześle zwinnie łapie ją w usta. Bagatela, niewielu jest chętnych by podjąć się tego wyzwania!

Dość tego cyrku. Jeśli chodzi o oś fabularną filmu, mamy tutaj historię starszej kobiety, Kate, która po latach rozłąki dołącza do trupy. Nierozwiązana tajemnica wisi w powietrzu. Na drodze do Saint Loup, kobieta spotyka Włocha o imieniu Vittorio, który – zafascynowany zarówno Kate, jak i sztuką – dołącza do niej. Tylko po to, aby wziąć udział w najsmutniejszym przedstawieniu cyrkowym, jakie świat oglądał. Sztuczka z talerzami budzić może co najwyżej politowanie, a jednak Vittorio się śmieje. Jeden z cyrkowców zada pytanie: dlaczego pan się zaśmiał? No i właśnie, dlaczego, o co w tym wszystkim chodzi?

Im dalej w las, tym mniej drzew. Bo uważam, że rozwikłanie 36 widoków z góry Saint Loup nie jest tak istotne, jak oglądanie zupełnie nieistotnych perypetii bohaterów. Tajemnica Kate jest o wiele mniej elektryzująca jak proces, który do niej prowadzi, na który składają się wszystkie niewinne i luźne rozmowy bohaterów, gdzie kryje się wiele interesujących refleksji na temat sztuki, przemijania oraz pewnego rodzaju niewypowiedzianego fatalizmu. To on, a nie rewolwer, jest gwoździem programu i gwoździem do trumny Rivette’a zarazem.

A przyszłości jeszcze nie ma

Ostatnie dzieła wielkich reżyserów są często spychane w niepamięć. Zresztą, nie tylko twórcy X muzy zdają się cierpieć na tę przypadłość. Grosse Fuge, jeden z bardziej ekscentrycznych utworów Beethovena (skomponowany w 1825 roku, na  dwa lata przed jego śmiercią) został całkowicie niezrozumiany przez współczesnych mu krytyków. Ekscentryczność i nowatorstwo fugi była dla jego pobratymców wyrazem domniemanego szaleństwa kompozytora w starszym wieku. Trzeba było prawie stu lat, aby Stravinsky orzekł, że Grosse Fuge to dzieło, które „jest absolutnie współczesnym utworem muzycznym i zawsze współczesne pozostanie”.

Po co ta dygresja? Czyżbym uważał 36 widoków Rivette’a za arcydzieło na miarę wielkiej fugi? Prawdopodobnie, a nawet zdecydowanie, nie. To, co warto zamierzam podkreślić, to pewną niezwykłą aurę ostatnich dzieł: mieszankę doświadczenia, wrażliwości oraz głębokiego, wewnętrznego spojrzenia na rzeczywistość, które Rivette oferuje nam w swojej ostatniej propozycji. I tak jak zwykle przyciągają nas pozycje twórców u progu lub u szczytu swojej kariery, tak zdecydowanie warto pochylić się nad pożegnaniami twórców ze światem i zobaczyć czym zdecydowali się – świadomie lub nieświadomie – zamknąć swoją twórczość.

Przyszłości jeszcze nie ma. Rivette mówi metaforami, ale niezbyt zawoalowanymi. To są raczej konkretne alegorie przeznaczone dla swoich nielicznych odbiorców. To nie ten moment, kiedy jego filmy zachwycają swoich gapiów, a świadectwo zamknięcia długiej, artystycznej drogi, na podsumowanie której prawdopodobnie tylko nieliczni okażą jakiekolwiek emocje. A może warto dać się zabrać w tę podróż, do prywatnego cyrku Rivette’a, który, skądinąd, jest już wyłącznie przeszłością?

#francuskifilmnawtorek

Film ten jest częścią akcji #francuskifilmnawtorek. Jeśli chcesz być na bieżąco i co tydzień dostawać nową propozycję do obejrzenia – koniecznie polub fanpage’a na facebooku!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *