kolacja z andrzejem

Kolacja z Andrzejem (1981) – dobrze się rozmawia w miłym towarzystwie

Dwie godziny filmu, dwóch mężczyzn, jedna rozmowa. To absolutnie wszystko, czego możecie się spodziewać po filmie Kolacja z Andrzejem. Brzmi nużąco? Nic bardziej mylnego! Dołączmy do wymiany opinii Shawna z André i pozwólmy się ponieść rozważaniom dwóch całkowicie od siebie różnych nowojorskich artystów.

Zaproszenie na kolację

Trzeba przyznać, że seans Louisa Malle’a jest jedyny w swoim rodzaju. Bo czy oglądaliście kiedyś film, w trakcie którego zostajecie zaproszeni do bardzo intymnej, długiej rozmowy? Rozmowy, która odbywa się praktycznie w czasie rzeczywistym. Malle daje Wam zaproszenie na taką właśnie kolację – rozgośćcie się więc, a być może dołączycie po seansie do tej jakże pasjonującej dyskusji?

I tak, to jasne, jeśli nie pałacie szczególnym entuzjazmem do dwugodzinnej rozmowy z bohaterami Kolacji z Andrzejem. Zresztą, główny bohater też początkowo jest niechętny. Bo czy spotkanie z byłym przyjacielem, który „postradał zmysły” może być interesujące, zwłaszcza jeśli trapią nas mniej wydumane problemy związane z codziennym życiem? Na tej samej zasadzie: czy naprawdę da się znieść dwugodzinną scenę dialogową bez uczucia znużenia?

Odpowiedź jest prosta – ależ oczywiście! Rozmowa jest zawsze ciekawa do tego stopnia, do którego ciekawi są nasi rozmówcy.

Rozmawiają: Shawn i André

Film rozpoczyna się od narracji z offu głównego bohatera, Shawna – trzydziestoparulatka i nowojorskiego artysty, który tu i ówdzie próbuje swoich sił. Oczywiście bez sukcesów. Bo „życie wcale nie jest takie łatwe”. Jak się okazuje, problemy finansowe aktora i scenarzysty powodują, że – stale odrzucany przez towarzystwa artystyczne – wałęsa się po mieście, rozmyślając. Rozmyślając o rzeczach dość pragmatycznych, opierających się na problemach typu: jak zapłacić rachunki? Albo: w jaki sposób złapać pracę, która pozwoliłaby zapłacić rachunki? „Wszystko, o czym myślę, to pieniądze” mówi Shawn, czekając na metro w podziemnych korytarzach.

A tego feralnego dnia, kiedy toczy się ta historia, Shawn musi udać się na kolację z André, dawnym przyjacielem i również artystą. Chociaż nasz nierozgarnięty główny bohater wolałby wrócić do domu i spędzić wieczór wraz z dziewczyną, zamiast tego czeka go wydarzenie absolutnie wyjątkowe (a może właśnie wręcz przeciwnie?).

André, reżyser teatralny, po serii uznanych międzynarodowych sukcesów, z niewiadomych powodów… zniknął. Zamiast osiąść na laurach i odcinać kupony, postanowił poświęcić się podróżom w odległe miejsca, opuszczając rodzinę i spędzając czas na „odkrywaniu siebie” w Tybecie, Afryce, czy też… Polsce. „Musiało mu się stać coś strasznego!” twierdzi główny bohater. A co takiego się stało?

Temat: sztuka i życie?

Punktem wyjścia do konwersacji głównych bohaterów jest twórczość teatralna Jerzego Grotowskiego. Zapatrzony w Grotowskiego niczym w guru André opowiada o wyjątkowej metodzie teatralnej twórcy, której miał okazję doświadczyć podczas swojego pobytu w Polsce. Na czym tak naprawdę polega artystyczna koncepcja „aktu całkowitego” i czy wcielenie jej w życie jest rzeczywiście nierealną ideą? A może wręcz przeciwnie – jest odzwierciedleniem tego, co aktualnie wszyscy doświadczamy?

Kolacja z Andrzejem jest filmem absolutnie niezwykłym, który warto obejrzeć także z tego względu, że w bardzo subtelny sposób poddaje analizie współczesną, zglobalizowaną rzeczywistość. André i Shawn wzajemnie otwierają sobie – i nam – oczy na różne wymiary świata, czerpiąc ze swoich całkowicie odmiennych doświadczeń. Pytanie pozostaje jedno: gdzie my odnajdziemy swoje miejsce w tej dyskusji?

#francuskifilmnawtorek

Film ten jest częścią akcji #francuskifilmnawtorek. Jeśli chcesz być na bieżąco i co tydzień dostawać nową propozycję do obejrzenia – koniecznie polub fanpage’a na facebooku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *