dzika planeta

Dzika planeta (1973) – tego jeszcze nie było

A dzisiaj – kolejna animacja. Po tym, jak miło została przyjęta recenzja Trio z Belleville, zachęcam do rzucenia okiem na opis jeszcze bardziej osobliwej pozycji. Już od pierwszych minut zostaniecie obezwładnieni specyficzną atmosferą, którą po brzegi wypełniona jest Dzika planeta. Pierwsza scena – kobieta z dzieckiem bezskutecznie próbuje uciec, podczas gdy ogromne, niebieskie dłonie (do kogo one należą?), kontynuują bawienie się jej kosztem.

Ludzie i Draagowie

To ostatni moment życia tej kobiety. Aczkolwiek jej syn – na ten moment, niemowlę – przejmie rolę wybrańca. Brzmi nieco tanio? A co, jeśli dodam, że ów wybraniec będzie mógł uwolnić planetę od jarzma panujących na niej gigantycznych, humanoidalnych (choć niebieskich) potworów? Sami zdecydujcie, co będzie dalej. Draagowie, bo o nich mowa, z ich fantastycznymi technologiami, kontrolują planetę, medytują oraz edukują swoje potomstwo. A choć ciężko odmówić im zaawansowania naukowego, którego być może nawet nie rozumiemy, niektóre połacie planety wciąż zamieszkują Obcy. A tymi obcymi są… ludzie.

Ludzie to dla Draagów coś intrygującego – niezbadany zbyt dokładnie gatunek, budzący żywą fascynację niebieskich panów planety. Mimo iż pojawiają się przesłanki o nadspodziewanej inteligencji rasy ludzkiej, Draagowie zdają się lekceważyć problem. Więcej – niektórzy decydują się nawet oswoić człowieka i oddać swojemu potomstwu jako cudaczną maskotkę. Taki właśnie los czeka nasze biedne niemowlę, Tarra, który cudem uchodzi z życiem po śmierci matki z rąk Draagów.

Tarr trafia w ręce Tivy – młodej dziewczyny, której edukację oraz życie codzienne będzie mógł obserwować. A choć otoczony jest nienaganną opieką, to Nieznane zdaje się oferować znacznie bardziej intrygującą perspektywę aniżeli komfort i bezpieczeństwo. Tarr podejmuje udaną próbę ucieczki, kradnąc słuchawki swojej pani, dzięki którym będzie mógł zgłębić sekrety wiedzy Draagów, aby w rezultacie wykorzystać je przeciwko nim samym. Ucieczka niepokornego Tarra wywoła szereg nieprzyjemnych konsekwencji, na których czele stanie planowana eksterminacja dzikich ludzi z powierzchni planety przez Draagów.

Ucho i oko

Ciężko nie doszukać się w fabule filmu czegoś na kształt uroczej, choć naiwnej paraboli. Metafora budująca historię jest jasna i doskonale wpisuje się w nurt historii, które opowiadają o wolności ponad wszystko, ale nie za wszystko. Ułuda wolności to kwestia poruszona jednak z bardzo dużą finezją i pomysłem, zwłaszcza od strony estetycznej. I na przykład, chociaż starsze dzieci może nie porwać sama historia – nic dziwnego, widzieli takich tysiące – to właśnie jej opakowanie może albo wciągnąć do cna albo odrzucić już przy pierwszej scenie.

Od strony wrażeń wzrokowych, mamy bowiem do czynienia z animacją-majstersztykiem. Laroux zdecydowanie zasłużył na miano jednego z najbardziej kreatywnych animatorów XX wieku. Stworzona przez niego planeta, z jej surrealistyczną fauną i florą, zabiera widzów w coś w rodzaju podróży inicjacyjnej. Przechadzamy się z kamerą po świecie, który istnieje jedynie w rozbuchanej do granic możliwości wyobraźni. Sama możliwość tego jedynego w swoim rodzaju po Dzikiej Planecie to wystarczający powód, by film obejrzeć.

A jeśli dodam, że również od strony muzycznej film stoi na wysokim poziomie? Ścieżkę dźwiękową skomponował francuski jazzman Alain Goraguera i doskonale koresponduje ona z atmosferą filmu. Słyszymy ją niemal przez cały czas trwania projekcji, przez co dźwięki planety zlewają się z jej obrazem, tworząc w pełni spójne i satysfakcjonujące wrażenie. I nieważne, że historia jest dość naiwna. Może po prostu ludzie nie są w stanie wszystkiego zrozumieć?

#francuskifilmnawtorek

Film jest częścią akcji #francuskifilmnawtorek. Jeśli chcesz być na bieżąco i co tydzień dostawać nową propozycję do obejrzenia – koniecznie polub fanpage’a na facebooku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *